środa, 31 lipca 2013

Pantera górą!

Hej Kochani, dzisiaj mam dla Was strój dnia. Może prowizoryczny, ale zawsze coś :) I muszę Wam powiedzieć, w najbliższym czasie będą pojawiały się stroje tylko w takiej postaci , bo gdy przeprowadzę się już do Warszawy to będzie jeszcze trudniej dodać coś normalnego :) No ale mniejsza o to, dzisiaj postawiłam głównie na panterkę. Moje nowe buty, które aktualnie uwielbiam, chodzę w nich non stop plus koszula z tym samym printem :) A jako , że pogoda się pogorszyła to nie obyło się bez skórzanej kurtki. Całość dopełniła duża beżowa torba, oraz biżuteria w złotym kolorze! :)



koszula - h&m / kurtka - reserved / spodnie - bershka / buty - zara% / torba -zara / zegarek - gift / przywieszka do kołnierzyka(?) - reserved %

Chcecie więcej takich prostych, codziennych stroi ? :)

Buziaczki, Aleks :*

poniedziałek, 29 lipca 2013

HAUL LIPCOWY!

Hej Kochani :* Jak tam mijają wakacje? U mnie pogoda jest przecudowna, istny skwar :D Więc jeżeli któraś z Was wybiera się w najbliższym czasie nad morze to na pewno będziecie zadowolone. I nie wiem czy już wspominałam, ale oficjalnie mogę się nazwać studentką :D Dlatego też chciałabym spytać, czy może któraś z Was również w tym roku wybiera się na studia do Warszawy i tak samo jak ja bezowocnie poszukuje mieszkania/pokoju ;) Wydaje mi się, że razem szukałaby się lepiej ;) Dobra koniec już tych ogłoszeń czas przejść do haul'u :D Wiem, wiem pomyślicie znowu ten haul, ale ja powiem szczerze, że właśnie dwa razy w roku, czyli na wyprzedażach, poczyniam takie większe zakupy :) Dlatego też, postanowiłam ,że w końcu przyszedł czas, aby Wam to wszystko pokazać, bo w najbliższym czasie nie wybieram się raczej już na żadne zakupy :)


Zacznę od bluzek, bo jest ich chyba najmniej, pierwsza prosta czarna koszulka z uroczym kołnierzykiem, pochodzi z new yorkera i powiem Wam szczerze, że jak zawsze ten sklep kojarzył mi się raczej z rzeczami troszkę tandetnymi, tak w tym roku przeżyłam jakiś szok, znalazłam tam na prawdę wiele fajnych rzeczy,  oczywiście skusiłam się tylko na kilka, ale na prawdo warto tam zajrzeć, i dałam za nią  19,95 , a była przeceniona albo z 29 albo z 39, już dokładnie nie pamiętam :) Drugą bluzką o podobnym kroju pochodzi z h&m i kosztowała 20zł, prosta, nic nadzwyczajnego idealna na letnie upały , nadaje się zarówno do szortów jak i legginsów :) 


Kolejna już koszulka, z kultowym nadrukiem pochodzi z jakiegoś nadmorskiego straganu i kosztowała mnie 15zł, początkowo chciałam ją troszkę przerobić , ale po chwili namysłu postanowiłam , że zostawię ją w takim stanie jaki jest, najwyżej przy okazji kupię jeszcze jedną i wtedy przerobię ;) Następny tiszert jest z zary i jak na razie jest on moim ulubieńcem, czaję się jeszcze na podobny biały, ale poczekam , aż jeszcze troszkę zostaną przecenione ;) Bo teraz dałam za niego 59 zł :)

Do kolekcji przybyły mi również trzy marynarki :D Wiem , wiem miałam ich już nie kupować, no ale nie mogłam się powstrzymać. Wszystkie trzy pochodzą z zary, bo marynarki stamtąd uwielbiam najbardziej , jednak że podczas sezonu ich ceny wahają się w granicach od 200 do 400zł, więc to jednak nie jestem mało :D A teraz na %% każdą z nich kupiłam po 129 zł ;) , więc jak dla mnie całkiem ok :) 


Kolejną rzeczą, jest taka jak by parka, jak by koszula sama w sumie nie wiem, idealna do najprostszej bokserki, od razu ożywia strój i idealnie sprawdza się na chłodniejsze wieczory , w dodatku urzekły mnie te wzroki przy na ramionach , i teraz powiem Wam szczerze, że dokładnie nie pamiętam ile za nią dałam , ale albo 59zł albo 79zł ;) Skórzaną kamizelkę chciałam już mieć baardzo dawno, kiedyś były w h&m, ale 150zł to jednak nie miało, w szczególności , że ja początkowo nie wiedziałam czy będą ją tak często nosiła. Tą zakupiłam w new yorkerze, który po raz kolejnyp ozytywnie mnie zaskoczył, zaa... uwaga.. 39zł! :D Byłam w mega szok i bardzo pozytywnie zaskoczona :D


Następną rzeczą jest sukienka maxi, czego na zdjęciu do końca nie widać, pochodzi z h&m i kosztowała jedynie 20zł, kiedyś widziałam również takie szare i bardzo mi się podobała, jednak na % zostały już same khaki, po czasie stwierdziłam, że ten kolor też może być ok zarówno na lato, jak i na wczesna jesień :) Basicowa spódniczka z h&m to chyba jedyna rzecz, którą kupiłam po normalnej cenie, mam taką w paski i bardzo ją lubię, czarną kupowałam już od jakiegoś roku xD i zawsze , albo zapomniałam ,albo nie było i tak w kółko , aż w końcu ostatnio się zaparłam i poszłam tylko po nią :D Kosztuje 19,90 i ja osobiście polecam Wam te z działu divided bo są moim zdaniem o niebo bardziej komfortowe i fajniej leżą niż te z działu basic ;)


Czas na dodatki,powiem szczerze że do tej pory nie miałam pojęcia,że w tym miesiącu przybyło mi aż 5 chust :O chociaż swoją drogą, wielkimi krokami zbliża się jesień, a nie ma chyba nic przytulniejszego niż opatulić się taką ciepłą chustą w ponury dzień ;) Pierwsze dwie z lewej pochodzą z New yorkera, pierwsza kosztowała 9,90zł, druga jest to komin i kosztował on porywające 3,90 :D Środkowa chusta w kratę to prezent , więc nie mam pojęcia skąd pochodzi, ani ile kosztowała :) Natomiast dwie ostatnie to wyrób h&mowski i każda z nich była przeceniona z 49,90 na 10 zł ;) więc na prawdę wielka okazja :D 


Jak to bywa na % ceny biżuteria zawsze są bardzo niskie, więc i wtedy kupujemy jej najwięcej, mnie w tym roku zauroczył reserved, podobało mi się chyba wszystko! I chyba po kilka rzeczy jeszcze wrócę xD , no ale mniejsza :D Jak widać postawiłam głównie na wisiorki, głównie takie delikatne, bo tych brakowało u mniej najbardziej. I tak idąc od lewej, urocza łezka z c&a za 5zł, dwie małe gwiazdeczki za 6,9 z re, kolczyki w kształcie serc również z re za 2,90, czarny kieł xD za 5zł z c&a, przypinki do kołnierza z czaszkami za 6,90 , bransoletka za 9,90, naszyjnik z czaszką 6,90 , dwa połączone serduszka również za 6,90 i to wszystko pochodzi z reservedu :) Oraz dwa dłuższe łańcuszki z peppco, 4,90 za sztukę :)


W tym miesiącu nie uległam również torebkowemu szałowi i kupiłam tylko jedną torebkę! Która na nie dość, że była prezentem to pochodzi jeszcze z chińskiego sklepu i kosztowała jedyne 35zł! A jest na prawdę świetna, ostatni czasy gdy tylko potrzebowałam brać ze sobą jakąś torebkę to padało głównie na nią, jest w ślicznym bordowym kolorze, który idealnie sprawdzi się jesienią. 

 
I na koniec, chyba to co kobiety lubię najbardziej, czyli buty :D Wiem , w tym miesiącu troszkę zaszalałam , no ale co tam xD W końcu każda para przyda się do czego innego ;) I dziwne jest również to , że w tym miesiącu nie kupiłam,ani jednej pary czarnych butów :D I tak idąc od góry, pierwsze z nich pochodzą z h&m, podobały mi się już jakoś chyba w marcu, ale nie chciałam ich kupować bo kosztował 130zł , a ja to wiadomo, w butach na wyższym obcasie chodzę sporadycznie, dlatego obiecałam sobie, że gdy tylko pojawią się na wyprzedażach to od razu je kupię. Kolejna para to popularne sneakersy na koturnie, początkowo jakoś nie powalił mnie te modele, ale z czasem , gdy zaczęły pojawiać się już na każdym blogu i w każdym sklepie to skusiłam się na nie i ja! Te akurat pochodzą z new looka i dałam za nie 60zł :) Panterkowe trampki podobały mi się już od dłuższego czasu,  jednakże u mnie nie było mojego rozmiaru, więc postanowiłam , że sobie odpuszczę, bo nie chciało mi się bawić z tym całym zamawianiem online, i kilka dni temu zaszłam do zary,patrzę na półkę z butami,a tam jedna jedyna para i to na dodatek w moim rozmiarze! Kosztowały mnie 99zł :D
Ostatnie już dwie pary to balerinki, pierwsze kupiłam w supermarkecie za 14,90 , a drugie są z h&m i kosztowały 20zł ;) 

ufff,no to by było na tyle xD Mam nadziej,że przypadnie Wam coś do gustu , i pochwalicie się tym co Wam udało się "upolować" na wyprzedażach :)

Buziaczki, Aleks :*

czwartek, 25 lipca 2013

Benefit lee lee's beauty secrets!

Hej Kochani :* Dziś przychodzę do Was ,aby opowiedzieć Wam troszkę o magicznym pudełeczku z benefitu. To oto cudo, to prezent który dostałam na urodziny :) I muszę powiedzieć , że jak kiedyś uważałam,że lepiej zainwestować pewną sumę w jeden konkretny produkt, tak teraz myślę zupełnie inaczej! Mianowicie , uważam że tą samą kasę, baaaa , albo i nawet czasami niższą, warto wydać na kilka mniejszych produktów, aby je przetestować. Ogólnie już nawet sam "papierowy kartonik" jest przyjemny dla oka i bardzo dobrze wykonany.


A w środku dostajemy cztery produkty, dwa pełnowymiarowe i dwie mniejsze próbki:

  • Maskara ,they;re real
  • Baza rozświetlająca, that gal.
  • Perfumy Laught with me Lee Lee.
  • Baza the pore fessional.

I byłam w niemałym szoku, jak dowiedziałam się za jaką cenę możemy aktualnie dostać to pudełeczko w sephorze, i jak już wspomniałam to był prezent , więc konkretnej ceny nie znam, ale wiem że wahała się w granicach 80-90zł. Co moim zdaniem jest ogólnie jakimś psikusem  xD Gdyż zarówno maskara , jak i baza kosztują w sklepie coś powyżej 100zł ( o ile się nie mylę to 109 i 125, ale nie jestem pewna :D )  No także, jeżeli natraficie na nie, to bierzcie bez zastanowienia, bo na pewno nie będziecie na tym stratne ;) Chciałabym również podkreślić to,że każdy z produktów używam ok 10 dni, więc to co dzisiaj napiszę nie jest to jeszcze szczegółowa recenzja, po prostu moje pierwsze spostrzeżenia :)


Zacznę od maskary, bo jest to chyba produkt który najbardziej chciałam przetestować. Ja z natury , albo mam jakieś dziwne rzęsy, albo jestem mega wybredna. Na prawdę nie mam pojęcia, ale nie natrafiłam do tej pory na maskarę, która mogła bym stosować solo, bo efekt który dawała by mnie zadowalał. A tutaj muszę powiedzieć,że jestem na prawdę zaskoczona. Może, nie pogrubia on jakoś wybitnie, chociaż na prawdę jest OK,  ale za to jak wyyyydłuża! No mówię Wam, pierwszy raz jak go użyłam byłam w szoku! ;O Piękne ,długie , rozdzielone rzęsy, które po dwóch warstwach są na prawdę fajnie podkreślone i widoczne. Mnie jako zwolenniczkę mocniejszych rzęs efekt zadowala, więc jeżeli np. szukacie czegoś co po jednej warstwie fajnie Wam je wydłuży i rozdzieli to będziecie zakochane! Ale jak już mówiła zwolenniczki mocniejszych efektów też będą uradowane, bo jak już wspomniałam, jest to aktualnie mój ulubiony tusz, bo gdy użyję go rano, to w ciągu dnia nie muszę zerkać w lusterko, i martwić się czy tutaj coś mi się nie rozmazało, tutaj pokruszyło , albo nie daj bóg,żeby była panda ;O Trzyma się cały dzień, także chyba jedynym na razie zauważalnym minusem jest jego cena, bo jak już wspomniałam 109zł to jednak nie tak mało, a obawiam się, że będę chciała aby zagościł on u mnie na dużej :D



Kolejnym pełnowymiarowym produktem, który znajdziemy w pudełku jest baza rozświetlająca that Gal, i o tym produkcie chyba powiem Wam najmniej, bo użyłam je jak na razie tylko dwa, no może góra trzy razy. Ale zaczynając od rzeczy bardziej technicznych, opakowanie jak to na benefit przystało , jak zawsze wygląda bajecznie, cudna grafika, z których ta firma słynie. Baza jest kolor różowe i przepięknie pachnie ! Konsystencja też jest świetna, co nie wątpliwie ułatwia jej rozprowadzania. Czytałam,że produkt można nakładać pod podkład, mieszać z nim, jak i nawet nakładać go solo na twarz, i tutaj od razy powiem,że z ostatniej metody nie korzystałam, bo gdy nałożyłam produkt na twarz to stopił się on z moją cerą, więc konieczne było użycie podkładu. I tutaj chyba skończę się plusy. Warto również podkreślić to że producent nazwał produkt bazą, a w rzeczywistości nie przedłuża on trwałości naszego makijażu, no ok, może fajnie wyrównuje i wygładza, ale niestety na przedłużenie nie ma co liczyć. Jeżeli również uważacie , że kupując ten produkt Wasz makijaż będzie wyglądał bajecznie, czyli rozświetlenie rodem reklam telewizyjnych , to od razu powiem że będziecie zawiedzione. Makijaż jest rozświetlony, ale na prawdę tylko trochę, więc jeżeli mega naturalny efekt Was zadowoli to proszę bardzo :) No i oczywiście cena, bo coś ok 130zł za bazę rozświetlającą, która w rzeczywistości tak do końca nie jest bazą rozświetlająca to jednak sporo za dużo! ;)


Natomiast druga baza którą znajdziemy jest moim zdaniem totalnym przeciwieństwem tej poprzedniej,tylko niestety nie jest to już pełnowymiarowe opakowanie :( A normalna cena to coś w okolicach 150-180zł, czyli nie fajnie. Cudownie wygląda chyba z każdym podkładem, używam go już od jakiegoś czasu i mogę powiedzieć że sprawdza się bardzo dobrze i rzeczywiście po aplikacji pory są praktycznie niewidoczne.


I ostatnią już rzeczą która znalazła się w pudełeczku są małe perfumy. I powiem Wam , ze zapach jest bardzo ładny, chyba najładniejszy z tych jaki proponuje nam benefit. Na prawdę fajny gadżet,opakowanie przyjemne dla oka, ale normalna cena , czyli coś ok 150zł totalnie to moim zdaniem dyskwalifikuj, ja w życiu osobiście bym nie kupiła pełnowymiarowego opakowania, bo wolałabym wydać te pieniądze na inne.

Używałyście któryś z tych produktów? :)

Buziaki, Aleks :*

środa, 17 lipca 2013

Naked2 mam i ja!

Hej Kochani :* Dzisiaj przychodzę do Was z jednym z prezentów jakie otrzymałam na urodzin! Wybierałam go sobie sama, więc jestem mega zadowolona! A chodzi tutaj jak już zapewne wiecie o popularną ostatnimi czasy paletką cieni Naked2! Powiem szczerze , że marzyła mi się już od dłuższego czasu, a konkretnie od świąt Bożego Narodzenia, bo akurat wtedy narodziła się moja miłość do cieni z urban decay.Jestem ogromnie szczęśliwa,a to może z tego powodu iż udało mi się ją kupić na promocji .. uwaga uwaga -50% , nawet nie macie pojęcia jaka byłam zdziwiona , kiedy na jednym z blogów ( niestety nie pamiętam na jakim ) wyczytałam że aktualnie na sephorowskich promocjach można zdobyć słynną naked2 w cenie 94,50!!! Powiem szczerze ,że początkowo nie wierzyłam w to, ale nie była bym sobą gdybym nie wybrała się sama do sephory by tego nie sprawdzić. Oczywiście gdy poszłam podekscytowana i przejrzałam caluśką sephorę i nic nie znalazłam byłam nieco zniesmaczona, ale to już chyba tradycja że w tym sklepie nie można pochodzić nie zauważonym i gdy tylko ekspedientka podeszła spytałam po prostu czy jeszcze są. I okazało się , że jest! Ostatnia czekała na mnie na zapleczu! Długo się nie zastawiając postanowiłam ją kupić! A że za kilka dni miałam urodziny, mama postanowiła mi ją sprezentować :)


Paletka ogólnie w sephorze kosztuje 189zł, i w komplecie otrzymujemy mini błyszczyk , o którym napiszę troszkę niżej i dwustronny pędzelek. Ogólnie moim zdaniem opakowanie paletki jest genialne, o wiele lepiej wykonana niż standardowa naked, przede wszystkim dla tego że jest on metalowe. Wygląda na prawdę na bardzo solidne, tylko obawiam się troszeczkę , że może się rysować.


Po otwarciu paletki naszym oczom ukazuje się 12 kolorów, które są do siebie idealnie dopasowanie. Zdecydowanie przeważają tutaj kolor połyskujące, bo są tutaj tylko 3 maty. Mamy tutaj zestaw świetnie dobranych kolorystycznie neutralnych cieni, w taki sposób,że pasują chyba każdemu. Stworzymy nią zarówno delikatny makijaż na co dzień jak i mega mocne smokey na noc. Nie wiem skąd na kilka blogach pojawiło się porównanie kilk cieni do "lampy dyskotekowej" , na prawdę nie wiem , może to nieudolne zaaplikowanie cienia poprowadziło do takiego efektu? Bo moim zdaniem cienie świetnie się blendują i idealnie ze sobą współpracując dając przepiękny efekt na oku. Utrzymują się calutki dzień, ja najczęściej używa bazy również z urban decay która niesamowicie podkreśla kolor cienia i wtedy trzymają się do oporu!  Zdarzało mi się również używać ich bez żadnej bazy i było też na prawdę bardzo fajnie, cały dzień przetrwał makijaż oka bez problemów. Cienie nie osypują się praktycznie w cale, no chyba że nawalimy sobie na powiekę nie wiadomo ile, ale jeżeli robimy to umiejętnie to nie mamy sie o co martwić.


Pierwszy cień z paletki to FOXY , pierwszy mat, jasny beżowy kolor, nakładam go zawsze, nawet jeżeli nie robię żadnego makijażu oka, pięknie wyrównuje koloryt powieki i jest to moim zdaniem najmniej na pigmentowany cień.
Kolejny cień to HALF BAKED , jest to taki miedziano złoty brąz z drobinkami, pigmentacja bardzo dobra, moim zdaniem idealnie nadaje się nawet jako jeden cień na całą powiekę, na prawdę świetnie wygląda tylko ze zwykła kreską. Jest to też moim zdaniem cień który się chyba troszkę osypuje.
BOOTYCALL,chyba najbardziej uniwersalny cień, jest to taki troszkę beż, może pudrowy róż, w zależności od tego jak padnie światło. Jest mega napigmentowany, idealny do rozświetlania kącika i łuku brwiowego. Zarówno sam jak i w duecie prezentuje się świetnie.
Następny cień w paletce to CHOPPER, i jest to takie pomieszanie perłowej miedzi z brązem, wydaje mis się że jest on najbardziej napigmentowny w całej paletce.
TEASE, to kolejny matowy kolor, taki szarawy brąz z fioletowym odcieniem. Mega uniwersalny kolor, używałam go bardzo często np w załamaniu. 


Kolejny cień w paltce to SNAKEBITE  , bardzo dobrze napigmentowny ciemny brąz ze złotymi drobinkami, również jeden z moich faworytów, który bardzo często gości u mnie w załamaniu
SUSPECT, szampańsko złoty beż, pigmentacja jest ok, trzyma się tak samo dobrze jak wszystkie jedne inne, jednakże nie sięgam po niego aż tak często.
PISTOL, jest to taki gołębi szaro brązowy kolor, bardzo dobrze napigmentowany, też najczęściej sięgam go do podkreślenia załamania.
VERVE, to cień po który sięgam chyba najrzadziej,jest to taka typowa szara perła, a ja chyba nie najlepiej czuję się w takich kolorkach.


Dwa kolejne cienie to zdecydowanie moi ulubieńcy, pierwszy z nich to YDK,taki klasyczny metaliczny chłodny brąz, używam na całą powiekę, używam w załamanie, sprawdza się świetnie i tu i tu, pigmentacja świetna.
Kolejny ulubieniec to BUSTED ,to z kolejny głęboki brąz, piękny wygląda w załamaniu, na prawdę zdecydowanie faworyt jeżeli o to chodzi!
I na samym końcu znajduje się BLACKOUT, czyli typowy matowy czarny cień! Jest na prawdę mega napigmentowny! Uwielbiam go, jakoś do tej pory nie mogłam znaleźć fajnego czarnego matu,a tutaj proszę,mam ideał!

f oxy / half baked / bootycall / chopper / tease / snakebite / suspect / pistol / verve / ydk / busted / blackout

niestety jestem straszną niezdarą jeżeli chodzi o robienie swatchy, dlatego też postanowiłam poszukać jakiś konkretnych w internecie, te akurat pochodzą ze strony http://www.frmheadtotoe.com.

 
Dodaję również zdjęciu z porównaniem obu palet, jeżeli tylko będziecie chciały naked również przedstawię troszkę bardziej skrupulatnie :)




Jak już wspomniałam wcześniej do paletki dołączony był dwustronny pędzelek, o którym nie warto dużo pisać, bo nie używam go gdyż uważam że za dużo to nim nie zwojujecie ;) Jednakże warto wspomnieć o błyszczyku który jest również dołączony. Powiem szczerze , że na początku myślałam że nie będę go wcale używała, kolor w opakowaniu wyglądał na jakiś mega ciemny i na dodatek te drobinki. Jednak gdy użyłam go pierwszy raz, od razu się zakochałam! Na prawdę jest niesamowitym już stał się moim ulubionym błyszczykiem i od tygodnia nie używam niczego indziej. O ile się nie mylę jest to kolorek naked, i bardzo poważnie rozważam zakup pełnowymiarowego opakowanie, gdy tylko wykończę ta miniaturkę! ;)

Reasumując całość, mogę śmiało stwierdzić że paletka jest warta tych 189zł!, mi udało się ją kupić o wiele taniej, ale teraz wiem że jeżeli kiedykolwiek mi się skończy ( o ile to w ogóle możliwe ) to na pewno kupię ją nawet w regularnej cenie! Ja wiem, że znajdą się zarówno przeciwnicy jak i fani tej paletki, nie od jednej osoby słyszałam że można by było skomponować sobie samemu taką paletkę np w inglocie. Może i to racja ale jeżeli policzmy całość to wyjdzie też coś ok 150zł. A tutaj mamy 12 cudownych cieni , zapakowanych w estetyczne pudełko które cieszy oko. 


Miałyście styczność z tą paletką? Piszcie co sądzicie.
Buziaczki, Aleks :*

wtorek, 16 lipca 2013

Zużycia czerwiec 2013 Cz. II


 
Hej Kochani :* Dzisiaj kolej na drugą część projekt denko, jak widzicie uzbierało się tego na prawdę sporo ( no przynajmniej jeżeli o mnie chodzi ) i o dziwo zaczęło zużywać mi się kolorówka, na razie postanowiłam że nie będzie uzupełniała zapasów , pozużywa jeszcze trochę i wtedy przyjdzie czas na większe zakupy :)

 
  • Baza pod cienie / korektor z essence , używałam tego kiedyś, a teraz szczerzę się przyznam że  leżał u mnie po prostu i się marnotrawił , dlatego też postanowiłam wygrzebać resztę i go dokończyć. Jak dobrze pamiętam to był nawet ok, ale ja znalazłam jak na razie swoją bazę ulubioną, więc do tej raczej nie powrócę, bo używałam ją głównie właśnie tak.
  • Korektor z rimmela, wake me up, kupiłam go na jakiejś promocji za 10zł i powiem szczerze że nie oczekiwałam jakichś cudów. Do krycia to on się na pewno nie nadaje, ale na prawdę bardzo ładnie rozświetla okolicę pod oczami. Jak będziecie miały możliwość przetestowania to polecam, ja raczej do niego nie powrócę bo znalazłam już korektor idealny, a po za tym ja cenię sobie bardziej zakamuflowanie cieni , aniżeli ich rozświetlenie :) 


  • Podkład bourjois healthy mix, jeden z moich ulubionych podkładów, szczególnie w okresie wiosenno - letnim. Świetny jasny kolor, który dla mnie był idealny, ładne rozświetlenie , a zarazem przyzwoite krycie. Tylko obawiam się troszkę tego że jak bourjois zmienił szatę graficzną tego podkładu mógł namieszać też co nie co w składzie, a tego bym na pewno nie chciało. Na razie testuję inne cudeńka, ale kiedyś na pewno kupię go ponownie.
  • Próbki 3 kroki clinique, zużyłam ich już kilka opakowań, bo cały czas przymierzam się do kupna pełno wymiarowego, lecz ciągle się waham, używał ktoś potrzebuję pomocy ! ;)


  • Sypki puder z efl'a , używałam go ze dwa lata? Może nawet troszkę więcej, był to chyba mój pierwsza taki "poważniejszy" kosmetyk, więc powiem szczerze że miałam do niego sentyment :D Ale muszę powiedzieć , że na prawdę był ok, fajnie matował buzię na kilka dobry godzin, był meeeega wydajny, nie zmieniał koloru podkładu i był w miarę tani. Raczej już nie kupię go ponownie , bo lubię testować nowe rzeczy, a nie skradł mojego serca na tyle by zostać moim ulubieńcem.
  • Kolejny puder to maybelline affiniton, dostałam go więc fajnie było go wypróbować, na początku powiem szczerze że mnie zawiódł, jakoś nie polubiłam się z nim, dopiero później gdy zaczęłam używać go w duecie z "bratem podkładem" okazał się świetny! Na prawdę nie wiem dlaczego,ale z tym jednym podkładem był mega ! Dlatego też gdy skończyło mi się to opakowanie , a na promocji znalazłam go 10zł postanowiłam zakupić ponownie , nawet tylko po to, aby dalej używać go z tym podkładem.


  • Dezodorant Nivea, w gruncie rzeczy nie mam jakiś potwornych problemów z poceniem, więc pasuje mi praktycznie wszystko, ten dezodorant lubiłam przede wszystkim za zapach no i za wydajność, używałam go co dziennie przez kilka miesięcy! Nie wiem czy kiedyś do niego wrócę , ale jeżeli nic ciekawszego nie znajdę to pewnie go kiedyś kupię ;)
  • Dezodorant dove o zapachu ogórkowym, chyba mój ulubieniec w tej kategorii, nie mam pojęcia które to już opakowanie, na pewno kupię go ponownie, jednakże teraz postawiłam na coś innego i zobaczymy czy też będzie tak dobry jak ten :)


  • Płyn do płukania jamy ustnej z listerine, nie wiem czy wy też macie takie odczucie , ale jak dla mnie te płyny praktycznie wszystkie są prawie że identyczne, fajnie odświeżają oddech, a jak w zasadzie oczekuje od nich tylko tego. Kupiłam go bo był na jakiejś promocji, jak tym razem spotkam go też gdzieś taniej to pewnie go kupię ;)
  • Pasta do zębów colgate, i tutaj w przeciwieństwie do płynu widzę wielkie różnice po miedzy nimi, ta jest zdecydowanie moja ulubiona, nie wiem dlaczego, ale moje zęby polubiły się z nią najbardziej, za każdym razem do niej wracam, nawet jeżeli testuję coś innego to taką tubkę muszę mieć w zapasie :)  


  • Płyn micelarny z bebeauty, co do niego mam mega mieszane uczucia, jest to już moje drugie opakowanie, pierwsze mega mnie uczuliło i nie wiem dlaczego. Z drugim natomiast było już o niebo lepiej, jednakże jak dla mnie nie jest on idealny, może kiedyś jeszcze do niego powrócę, bo w tej kategorii cenowej nie używałam chyba nic takiego co w pewnym stopniu by mi nawet odpowiadało :)
  • Kultowy już u mnie tonik ogórkowy z ziaji, nie mam pojęcia które to już opakowanie, używam go zawsze gdy moja skóra jest w miarę dobrej kondycji, cudownie odświeża, nawilża no i na dodatek ta niziutka cena. Jest na prawdę świetny, stosowałam już wiele kosmetyków w tej kategorii, i nie ważne czy kosztowały 5 czy 30zł i tak były od niego gorsze! Mój ulubiony!

No Kochani, w końcu uporałam się z drugą częścią, nie miałam prawdę mówiąc pojęcia że aż tyle się tego uzbierało, i powiem szczerze że u mnie ostatnio jakiś szał denkowy bo już kolejna torba się zaczyna wypełniać :) 

Buziaki, Aleks :*

środa, 10 lipca 2013

Zużycia czerwiec 2013 Cz. I


Hej Kochani :* Dzisiaj przychodzę do Was z moimi ostatnimi zużyciami, przez calutki miesiąc kosmetyki które kończyłam lądowały w specjalnej torbie i powiem szczerze , że gdy przyszło do robienia zdjęć byłam w lekkim szoku. Nie spodziewałam się , że tak łatwo wypełni się ona po samiutkie brzegi :) Dlatego też postanowiłam że podzielę to na dwie części, bo w jednej wyszło by meeega długo. No,  a teraz bez zbędnej paplaniny przechodzimy do rzeczy :


  • Żel pod prysznic z Isany, pojawiał się na moim blogu niejednokrotnie i chyba najczęściej w tej wersji zapachowej. Nic od tego czasu się nie zmieniło, bardzo się lubimy , zapach jest przepiękny no i do tego niziutka cena. Na pewno do niego wrócę, o ile nie pojawi się nic limitowanego to na pewno również wybiorę ten zapach :)
  • Żel pod prysznic z fruitkiss o ile cokolwiek Wam to mówi, a prościej mówiąc kupiłam go w biedronce. Powiem szczerze że szału nie zrobił, zapach był bardzo przyjemny, pienił się nawet ok, chyba raczej do niego nie powrócę bo nie wydaje mi się żeby był jeszcze gdzieś do zdobycia.

  • Lakier do włosów z loreto, czy kolejny biedronkowy lakier. Pierwszą rzeczą która rzuca się w oczy jest wielka butelka, chyba największa jaką widziałam z takim produktem, na początku obawiałam się że będą używała go nie wiadomo ile, ale z racji tego że nie miał on jakiegoś mega utrwalenia to używałam go więc i dzięki temu skończył się szybciej. Szału nie było, nie pomimo tego że jest tani jak barszcz bo coś w ok 5zł to chyba raczej już do niego nie wrócę.
  • Kolejny lakier do włosów, tym razem z nivea, i tutaj muszę powiedzieć że jest to chyba mój ulubieniec, na pewno kiedyś do niego powrócę, tylko po drodze mam jeszcze kilka typów które chciałabym przetestować. Polecam każdemu kto ceni sobie długotrwałe utrwalenie bez efektu hełmu :)


  •  Szampon dove, do włosów suchych i zniszczonych, jak na razie mój ulubiony, to jest już jakieś 3 opakowanie, jednak ostatnimi czasy potrzebowałam jakiejś zmiany i zaczęłam szukać czegoś innego, na pewno do niego wrócę jeżeli nie znajdę żadnego godnego zastępstwa, bo wiem że on nigdy mnie nie zawiedzie :)
  • Szampon do włosów timotei, jeden z tych które miał mi zastąpić dove, ale czy się sprawdził? Nie powiem że nie, bo świetnie oczyszczał włosy, na prawdę, no ale to chyba tylko tyle. Niestety był bardzo mało wydajny, nie wiem czy to wina otworku który wylewał bardzo dużo produkty, czy może mój niedosyt :D . W każdym razie warto spróbować, może komuś przypadnie do gustu. A i zapomniałam jeszcze wspomnieć o tym że miał mega cudowny odświeżający zapach! 

  • Odżywka do włosów z alterry, powiem szczerze że nie powaliła mnie na kolana, po recenzjach jaki na jej temat czytałam myślałam że będzie bardzie wow. Maska do włosów bardziej przypadła mi do gustu, ze zużyciem całej odżywki troszkę się męczyłam, nie wiem czy jeszcze kiedyś do niej wrócę , może kiedyś, ale to chyba tylko i wyłącznie w komplecie z szamponem z tej samej serii, wtedy sprawdzała się o wiele lepiej.
  • Maska z Isany, który była świetna. Jeżeli tylko zużyję to co aktualnie używam na pewno do niej powrócę, włosy były po niej mięciutki , niepoplątane i gładziutki! Czego chcieć więcej od produktu który kosztuje coś w okolicach 6 zł !? :)

  •  Suchy szampon z isany,  nie mam pojęcia która to już butelka, zawsze gdy je kończę obiecuje sobie że w końcu zamówię te słynne z batisty żeby je w końcu wypróbować, ale gdy przychodzi co do czego i na gwałt potrzebuje suchego szampon to zawsze pada na ten. Nie jest jakiś mega wydajny, no ale chyba jeszcze nie spotkałam wydajnego suchego szamponu, zapach w porządku, nie zachwyca, ale też nie przeszkadza. Cena nawet ok bo 10 złoty to nie jest jakiś majątek, ale ja zazwyczaj zaopatruje się w nie na promocji , bo wtedy możemy kupić go za 5zł ;)
  • Maska z ziaji, uwielbiam wszystkie produkty do włosów z tej firmy, zużyłam już kilka odżywek i zawsze do nich powracam. Ta maska była pierwszą maską z tej firmy, więc nie mam prównania jak wypada na tle innych, ale już planuję się zaopatrzyć w kolejne. Jednym słowem , bardzo fajny produkt w mega niskiej cenie ( 4-5zł :D ).
No i to by była jak na razie ma tyle ;) Na dniach pojawię się z drugą częścią, gdzie pojawi się kolorówka i jeszcze kilka produktów do pielęgnacji.

Buziaki, Aleks :*