czwartek, 25 lipca 2013

Benefit lee lee's beauty secrets!

Hej Kochani :* Dziś przychodzę do Was ,aby opowiedzieć Wam troszkę o magicznym pudełeczku z benefitu. To oto cudo, to prezent który dostałam na urodziny :) I muszę powiedzieć , że jak kiedyś uważałam,że lepiej zainwestować pewną sumę w jeden konkretny produkt, tak teraz myślę zupełnie inaczej! Mianowicie , uważam że tą samą kasę, baaaa , albo i nawet czasami niższą, warto wydać na kilka mniejszych produktów, aby je przetestować. Ogólnie już nawet sam "papierowy kartonik" jest przyjemny dla oka i bardzo dobrze wykonany.


A w środku dostajemy cztery produkty, dwa pełnowymiarowe i dwie mniejsze próbki:

  • Maskara ,they;re real
  • Baza rozświetlająca, that gal.
  • Perfumy Laught with me Lee Lee.
  • Baza the pore fessional.

I byłam w niemałym szoku, jak dowiedziałam się za jaką cenę możemy aktualnie dostać to pudełeczko w sephorze, i jak już wspomniałam to był prezent , więc konkretnej ceny nie znam, ale wiem że wahała się w granicach 80-90zł. Co moim zdaniem jest ogólnie jakimś psikusem  xD Gdyż zarówno maskara , jak i baza kosztują w sklepie coś powyżej 100zł ( o ile się nie mylę to 109 i 125, ale nie jestem pewna :D )  No także, jeżeli natraficie na nie, to bierzcie bez zastanowienia, bo na pewno nie będziecie na tym stratne ;) Chciałabym również podkreślić to,że każdy z produktów używam ok 10 dni, więc to co dzisiaj napiszę nie jest to jeszcze szczegółowa recenzja, po prostu moje pierwsze spostrzeżenia :)


Zacznę od maskary, bo jest to chyba produkt który najbardziej chciałam przetestować. Ja z natury , albo mam jakieś dziwne rzęsy, albo jestem mega wybredna. Na prawdę nie mam pojęcia, ale nie natrafiłam do tej pory na maskarę, która mogła bym stosować solo, bo efekt który dawała by mnie zadowalał. A tutaj muszę powiedzieć,że jestem na prawdę zaskoczona. Może, nie pogrubia on jakoś wybitnie, chociaż na prawdę jest OK,  ale za to jak wyyyydłuża! No mówię Wam, pierwszy raz jak go użyłam byłam w szoku! ;O Piękne ,długie , rozdzielone rzęsy, które po dwóch warstwach są na prawdę fajnie podkreślone i widoczne. Mnie jako zwolenniczkę mocniejszych rzęs efekt zadowala, więc jeżeli np. szukacie czegoś co po jednej warstwie fajnie Wam je wydłuży i rozdzieli to będziecie zakochane! Ale jak już mówiła zwolenniczki mocniejszych efektów też będą uradowane, bo jak już wspomniałam, jest to aktualnie mój ulubiony tusz, bo gdy użyję go rano, to w ciągu dnia nie muszę zerkać w lusterko, i martwić się czy tutaj coś mi się nie rozmazało, tutaj pokruszyło , albo nie daj bóg,żeby była panda ;O Trzyma się cały dzień, także chyba jedynym na razie zauważalnym minusem jest jego cena, bo jak już wspomniałam 109zł to jednak nie tak mało, a obawiam się, że będę chciała aby zagościł on u mnie na dużej :D



Kolejnym pełnowymiarowym produktem, który znajdziemy w pudełku jest baza rozświetlająca that Gal, i o tym produkcie chyba powiem Wam najmniej, bo użyłam je jak na razie tylko dwa, no może góra trzy razy. Ale zaczynając od rzeczy bardziej technicznych, opakowanie jak to na benefit przystało , jak zawsze wygląda bajecznie, cudna grafika, z których ta firma słynie. Baza jest kolor różowe i przepięknie pachnie ! Konsystencja też jest świetna, co nie wątpliwie ułatwia jej rozprowadzania. Czytałam,że produkt można nakładać pod podkład, mieszać z nim, jak i nawet nakładać go solo na twarz, i tutaj od razy powiem,że z ostatniej metody nie korzystałam, bo gdy nałożyłam produkt na twarz to stopił się on z moją cerą, więc konieczne było użycie podkładu. I tutaj chyba skończę się plusy. Warto również podkreślić to że producent nazwał produkt bazą, a w rzeczywistości nie przedłuża on trwałości naszego makijażu, no ok, może fajnie wyrównuje i wygładza, ale niestety na przedłużenie nie ma co liczyć. Jeżeli również uważacie , że kupując ten produkt Wasz makijaż będzie wyglądał bajecznie, czyli rozświetlenie rodem reklam telewizyjnych , to od razu powiem że będziecie zawiedzione. Makijaż jest rozświetlony, ale na prawdę tylko trochę, więc jeżeli mega naturalny efekt Was zadowoli to proszę bardzo :) No i oczywiście cena, bo coś ok 130zł za bazę rozświetlającą, która w rzeczywistości tak do końca nie jest bazą rozświetlająca to jednak sporo za dużo! ;)


Natomiast druga baza którą znajdziemy jest moim zdaniem totalnym przeciwieństwem tej poprzedniej,tylko niestety nie jest to już pełnowymiarowe opakowanie :( A normalna cena to coś w okolicach 150-180zł, czyli nie fajnie. Cudownie wygląda chyba z każdym podkładem, używam go już od jakiegoś czasu i mogę powiedzieć że sprawdza się bardzo dobrze i rzeczywiście po aplikacji pory są praktycznie niewidoczne.


I ostatnią już rzeczą która znalazła się w pudełeczku są małe perfumy. I powiem Wam , ze zapach jest bardzo ładny, chyba najładniejszy z tych jaki proponuje nam benefit. Na prawdę fajny gadżet,opakowanie przyjemne dla oka, ale normalna cena , czyli coś ok 150zł totalnie to moim zdaniem dyskwalifikuj, ja w życiu osobiście bym nie kupiła pełnowymiarowego opakowania, bo wolałabym wydać te pieniądze na inne.

Używałyście któryś z tych produktów? :)

Buziaki, Aleks :*

4 komentarze:

  1. Lubie bardzo tusz i tą bazę !

    OdpowiedzUsuń
  2. A jaki kolor ma ta baza w białym opakowaniu?

    OdpowiedzUsuń