czwartek, 15 sierpnia 2013

Moje początki z la roche-posay.

Hej Kochani ;* Dzisiaj przychodzę do Was w zasadzie to z takimi mini zakupami. A konkretniej chciałam się z Wami podzielić moimi pierwszymi odczuciami do kosmetyków firmy la roche posay. Nie wiem jak Wam, ale mi przede wszystkim kojarzy się to z kremem który zwalcza nasze niemiłe niespodzianki na twarzy, czyli effaclarduo. No ale nie o nim będzie tylko mowa, więc jeżeli jesteście zainteresowane to zapraszam dalej :) Uprzedzam również, że nie będzie to żadnego rodzaju recenzja, tak jak już wspominałam po prostu moje pierwsze wrażanie :)



Zacznę od podkładu, czyli od toleriane teint. Ja pierwszy raz zobaczyłam go już jakiś czas temu u naszej youtubowej koleżanki Karoliny ze Stylizacji :-) Robiła chyba test na żywo i mnie oczarował tym jak pięknie zakrył wszystkie niedoskonałości! Troszkę poszukałam wtedy na jego temat i jedyną rzeczą jaką się dowiedziałam to to , że nie należy on do najtańszych bo jego cena waha się w granicach od 70 nawet do 90zł i powiem Wam , że tak jakoś sobie odpuściłam. I gdy ostatnio nasz druga koleżanka  również Karolina z bloga recenzentka20 pisała o nim praktycznie w samych superlatywach to postanowiłam , że jednak muszę go jakoś zdobyć :-) I takim o to sposobem zakupiłam go ostatnio w promocji w superpharmie za niecałe 62zł, cena nawet ok wiec wydaje mi się,że był to idealny moment do tego aby w końcu go przetestować.  Ostatnie dnia to głownie upały , a ja w tym czasie raczej ograniczam swój makijaż do minimum , czyli nie było mowy o stosowaniu tego cacuszka. Lecz gdy były tylko takie dni , gdzie temperatura lekko spadała to od razu po niego sięgałam. Na początku nie wiedziałam jak w ogóle się do niego zabrać. Bo niestety nie jest to podkład który wyciśniecie na rękę, weźmiecie jakikolwiek pędzle, nałożycie i będziecie cieszyć się pięknym efektem, trzeba go rozpracować :) Jak dla mnie najlepszym sposobem na nakładanie jest najzwyklejsza gąbeczka,podkład wtedy wygląda bardzo naturalnie pomimo swojego bardzo mocnego krycia. Kolory są lekko nietrafione, bo nawet najjaśniejsza 10 jest dosyć ciemna, ale na razie się tym nie przejmuje bo teraz pasuje idealnie, zimą najwyżej będę z czymś mieszała : ) Po tych 4,5 użyciach jestem bardzo pozytywnie nastawiona i z wielką przyjemnością będę używała go dalej! ;-)

Kolejną rzeczą jest chyba najbardziej znany produkt tej firmy, a mowa tutaj o effaclar duo, czyli słynny poskramiaczu niechcianych niespodzianek. W denko pokazywałam Wam, że używałam próbkę jego brata czyli effaclar k i był na prawdę w porządku. Na ten kosmetyk czaiłam się już od dłuższego czasu, jednak we wszystkich aptekach jakich pytałam cena wahała się w granicach od 50 do 60zł , a przyznam że mało to nie jest. I ostatnio udało mi się go upolować w superpharmie z 31zł. Wiedziałam,że lepszej okazji do tego aby go przetestować nie będzie :) Na pewno za jakiś czas napiszę Wam o nim coś więcej, ale teraz po jakiś dwóch tygodniach codziennego stosowania mogę Wam już powiedzieć że są efekty! W szczególności zależało mi na tym , aby pozbyć się kros i pryszczy na brodzie , bo niestety tam mam z nimi głównie problem. Na początku wysadziło mnie jeszcze bardziej,ale po kilka dniach krostki znacznie się zmniejszyły , a te najmniejsze już dawno poznikały : ) Więc zobaczymy co to będzie po miesiącu, bo producent obiecuje,że to właśnie po tym czasie są najlepsze efekty ! : )

I ostatnią już rzeczą jest woda termalna, kupiłam ją w promocji w osiedlowej aptece za 14,99, nie ma pojęcia czy to rzeczywiście promocja czy nie, bo do tej pory jakoś nie bardzo mnie interesowała. Ale za piętnaście złotych postanowiłam wypróbować. Świetnie sprawdza się w upalne dni, na plażę idealna, świetnie odświeża. Ja używałam ją również wtedy gdy za bardzo przypudrowałam sobie buzię i gdy chciałam żeby wtopił się on w moją skórę wystarczyło leciutko popryskać i po problemie. Kosmetyk może nie niezastąpiony, ale w upalne dni jest na prawdę świetnym gadżetem : )

I to by było na tyle, stosowałyście któryś z tych produktów? Jak się sprawdziły?

Buziaki, Aleks : *

13 komentarzy:

  1. Też czaje się, żeby kupić Effaclar duo :) ale to może bliżej października! Dlatego czekam na Twoją recenzję.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Effaclar Duo, na mojej twarzy działa cuda ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Też używam tych wszystkich wynalazków, ale nie zawsze działają jak powinny. Dzięki za recenzje :)
    kingszaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. uzywalam effaclar duo ale nie dzialal dobrze na moja buzie, zamienilam na diy kremy

    zapraszam na nowa forme bloga, codziennie nowe stylizacje - aschaaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. chciałabym kiedyś wypróbować te produkty

    OdpowiedzUsuń
  6. nie uzywam zadnego z tych :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ^^
    wiolka-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że pod wpływem mojej opinii się zdecydowałaś, a jeszcze fajniej, że podkład odbierasz pozytywnie. Oby dobrze się nosił - z niecierpliwością czekam na recenzję wszystkich produktów.
    Muszę koniecznie wypróbować ten krem, wiele o nim słyszałam, i chyba kiedyś się skuszę. Chociaż bardziej liczyłabym na nawilżenie, bo ostatnio mam strasznie suchą skórę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również uwielbiam tą wodę termalną, dla mnie rewelacja na upalne dni!
    Jeżeli znalazłaś dla siebie odpowiedni kolor podkładu, to jestem pewna, że będziesz zachwycona :)

    Pozdrawiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  9. Effaclar i wodę termalną mam - szczerze oba kosmetyki bardzo lubię, choć z wód termalnych polecam Ci Uriage ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam Effaclar Duo i bardzo lubię- nie wysypało mnie bardziej, ale bardzo dobrze utrzymuje moją skórę w ryzach:) choć cudów nie ma:(

    No ja tak samo! Taka "wyprawka" sporo kosztuje, no ale tego się nie przeskoczy, wiadomo.. Szkoda, że ja u siebie nie mam Ikei :P
    powodzenia w Warszawie!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. podkład znam bardzo dobrze i sobie chwalę. jeden minus - mocno brudzi ubranka. myślę jednak, że jest wart uwagi.

    lena

    OdpowiedzUsuń
  12. ja bardzo dobrze znam i sobie chwalę podkład, często do niego wracam. jeden minus - dość brudzący. ale to naprawdę niewiele jeśli mam w zamian doskonałe krycie :))

    lena

    OdpowiedzUsuń