sobota, 31 stycznia 2015

Nowości kosmetyczne grudzień/styczeń!

Hej Kochani! Wracam do Was po krótkiej przerwie, dzisiaj przychodzę z zakupami kosmetycznymi jakie poczyniłam na przełomie grudnia i stycznia, oraz małe zakupy jakie poczyniłam podczas mojego ostatniego pobytu w Berlinie i Londynie. Także jeżeli jesteście ciekawe to zapraszam dalej  :)


Pierwsze zakupy które chciałabym Wam pokazać są to zakupy z Lush'a! Powiem Wam że uwielbiam ten sklep i bardzo żałuję że nie ma go u nas :< Bo produkty są na prawdę niesamowite, maski to mistrzostwa świata tak samo jak odżywka, a scrub to taki mega fajny dodatek, gadżet który również warto kupić ; ) Cen nie będę Wam podawała bo to nie ma raczej sensu ; )


Kolejna porcja pielęgnacji, to mini zakupy z DM czyli maseczki z balea , niestety na więcej nie mogłam sobie pozwolić bo bagaż podręczny mnie ograniczał , ale mogę już teraz powiedzieć że niedługo wrócę tam na większe zakupy ; ) Kolejna rzecz berlińskiej drogerii to miniaturka balsamu której zapach mnie zakuroczył *-* Wróciłam też do kremu nawilżająco-matującego z ziaji który kiedyś bardzo sobie chwaliłam ; ) W the body shopie podczas przedświątecznej wyprzedaży skusiłam się na dwa masła , każde kosztowało niecałe 40 zł także jak za taką cenę jestem w stanie je kupić ; ) Pierwszy zapach to zielone jabłko które jest po prostu przepiękne , aktualnie mój ulubiony zapach jaki posiadam w swojej kolekcji. Kolejny zapach na jaki się skusiłam to bardzo ładna delikatna malina, na okres zimowo wiosenny idealna ; )


Jak co każde wyprzedaże kupiłam mgiełkę w Victoria's Secret , kosztują wtedy 40 zł czyli jak najbardziej się opłaca , bo ich pierwotna cena to ok130zł. W bath&body works kupiłam również dwie mgiełki, są to moje pierwsze mgiełki od nich także jestem bardzo ciekawe czy pokocham je tak samo jak te z VS, ich cena to 39zł za sztukę także wydaje mi się  że jak najbardziej się opłaca ; ) Skusiłam się również na dużą świecę która już od dawna mnie kusiła, a 55zł to jeszcze nie jest tak źle także fajna okazja żeby spróbować , zapach bardzo trafił w mój gust i jak na razie jestem zachwycona *-*


I na końcu przyszedł czas na to co koty lubią najbardziej , czyli kolorówka! W Londynie w koncu miałam okazję kupić coś z narsa! ♥ Zdecydowałam się oczywiście na klasyki, czyli na bronzer , laguna, oraz na róż orgasm! Na lotnisku udało mi się kupić słynny róż mineralny z maca w kolorze dainty, kosztowałam mnie tam ok 80-90 zł także troszkę taniej niż u nas ; ) W anglii kupiłam jeszcze słynny korektor z collection, oraz pomadkę z mua która jak na pomadkę za 1f jest na prawde genialna! W dm również kupiłam pomadkę jednakże z p2 , od dawna mnie kusił a że teraz miałam okazję to nei mogłam sobie odmówić, kupiłam dwa kolory , ale jeden trafił do mojej mamy ; ) Na paletkę z zoeva, naturally yours miałam ochotę już od dawna, i udało mi się ją kupić okazyjnie od dziewczyny na instagramie za 30zł , ale powiem Wam szczerze , jest tak świetna że nawet to 70zł to nie dużo jak na nią ;) Do mojej pędzelkowej kolekcji dołączył również zoeva 227 i na pewno skusze się na więcej , są super! : ) Jak by była mało pomadek to kupiłam jeszcze jedną z maca, w kolorze cream d'nude która jest nudziakiem idealnym jak dla mnie ; ) I ostatnia już rzecz jaka chciałabym Wam pokazać jest puder do brwi z golden rose, ale na razie nic więcej o nim nie piszę bo już ne długo powinna się pojawić osobna notka odnoście moich brwi ; )

Kochani i to by było na tyle, macie jakichś z tych produktów? 
Co Wam udało się kupić w ostatnim czasie?
Buziaki, Aleks :*

2 komentarze:

  1. hello,kiedys uzywalam pomadki mua ale nie zachwycila mnie,uwielbiam pomadki ysl i estee lauder

    OdpowiedzUsuń